O autorze
Monika Jaruzelska - stylistka, dziennikarka, projektantka. Absolwentka polonistyki UW, studiowała również psychologię. Założycielka Szkoły Stylu. Od jesieni 2011 roku autorka "inteligenckiej kolekcji MJ" i programu "Bez Maski"www.bezmaski.pl

Koniec z polityką! Wracamy do mody.

Ekspresja „ryby w galarecie”. Świat mody się zdehumanizował. Przed ponad rokiem pisałam o tym w felietonie dla jednego z magazynów. Tekst niestety nie stracił na aktualności.

Modelki się gniewają


Patrzą na nas gadzim wzrokiem. Z wyższością zadzierają głowę lub wrogo łypią spode łba. Chmurne jak dżdżysty poranek. Bez kontaktu. Tak od lat wyglądają modelki w reklamach i na pokazach. Świat mody robi wrażenie, jakby chciał nas przestraszyć. Dlaczego sympatyczne, młode dziewczyny nakłaniane są do tego, aby przypominać lodowatą królową śniegu z baśni Andersena.


Pierwszy powód jest oczywisty. Żyjemy w narcystyczne kulturze, gdzie kocha się piękno idealne, bez skazy i słabości. Ideał to więc nic innego jak kamienny posąg. Zimny bez potrzeby bliskości. Po prostu samowystarczalny, no i oczywiście niezniszczalny. Niepoddający się upływowi czasu. Trudno oprzeć się skojarzeniu ze słynną powieścią „Portret Doriana Greya” Oscara Wilde'a/


Wiedzą o tym dobrze wszyscy marketningowcy. „Modelka reklamująca modę, lub produkty luksusowe musi budzić poczucie dystansu, wynikające z doskonałości. Odbiorca marzy aby wraz z nią znaleźć się w lepszym świecie, przejść do wyższej kasty” -mówi Kinga Miller specjalista od Marketingu mody (absolwentka MBA in Fashion Business Development w Paryżu, dyplom firmy Channel). No właśnie, swojska i naturalnie uśmiechnięta dziewczyna z sąsiedztwa nie skłoni nas do kupienia za dziesięciokrotnie wyższą cenę okularów przeciwsłonecznych Prady. Może w najlepszym wypadku reklamować rodzinne wczasy w Tunezji, oczywiście w promocyjnej ofercie.



Podobnie wyglądają pokazy mody. Czy to nowojorski Fashion Week, czy rodzinna impreza w Łodzi „modelka jak jeden mąż” wszystkie się gniewają. Obrażona mina, pogardliwe spojrzenie ponad głowami publiczności (która nie bez powodu siedzi na ogół niżej) stwarzają poczucie wyższości świata mody nad całą reszta. Oczywiście pilnie strzeżone pierwsze rzędy dla celebrytów i redaktorów elitarnych magazynów kobiecych także należą do tego lepszego królestwa.


Tak pojmowane piękno ma dość infantylne źródło. W naszym „dziecięcym” przekonaniu księżniczka z bajki jest zawsze wyniosła, lekko nadąsana, po prostu nie brata się z tłumem. Doktor Ewa Jaraczewska – Gerc, psycholog społeczny Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej tłumaczy to zjawisko jako unikanie uśmiechu, który komunikuję zachętę do kontaktu, czy wręcz bliskości. A skoro ktoś ma być niedoścignionym ideałem trzeba postawić go na piedestał.


Kolejny powód, dla którego modelki zastygają w ponurym bezruchu jest prozaiczny. Każdy fotograf wie, ze twarz w uśmiechu jest mniej doskonała. Szczególnie w spontanicznym odruchu, gdy wyraża silną ekspresję, czego efektem są kurczące się mięśnie(orbicularis oculi) i wyraźnie zmarszczki wokół oczu.


Brak kontaktu wzrokowego, patrzenie w bliżej niezidentyfikowanym kierunku lub ciemne okulary wywołują w nas zaciekawienie. Modelki wydają się być strażniczkami jakiejś „Wielkiej Tajemnicy”. Tajemnicy, którą oczywiście chcielibyśmy poznać, na co szansę otrzymamy tylko po przekroczeniu drzwi luksusowego sklepu. No i właśnie o to chodzi.


Marketingowcy twierdzą, ze onieśmielenie i ciekawość to najlepsza droga do portfela snoba, który siedzi w większości z nas. Po prostu pożądamy obiekt, który wydaję się lepszy niż my sami. Tę manierę przejęły również marki masowe sprzedające tanią odzież dla młodych ludzi. Nie zachęcają już cenową dostępnością produktu lecz paradoksalnie kreują swoje kolekcje na luksusowe. Zapraszają do współpracy kreatorskiej sławne nazwiska elitarnych projektantów. Tak było z popularnym H&M i na przykład ich kolekcją zaprojektowaną przez Roberto Cavalli. Za ich przykładem idą inni, np. polska marka Reserved z limitowanymi kolekcjami Paprockiego & Brzozowskiego, czy Gosi Baczyńskiej. I tak, jak kulturoznawcy mówią o zacieraniu się we współczesnym świecie granic między tym co nazywano kiedyś kulturą wysoką a masową rozrywką, tak specjaliści od mody piszą o podobnym zjawisku wśród marek odzieżowych.

Na straży niedostępnej urody modelek stoją też makijażyści. Make-up w wielu kampaniach, sesjach i pokazach mody pełni funkcję współczesnej maski ukrywającej wszelkie niedoskonałości., potegującej wrażenie sztuczności i obcości. Nie bez znaczenia jest też fakt, na który zwraca uwagę dr Jaraczewska – Gerc, ze modelki to najczęściej bardzo młode, kilkunastoletnie dziewczyny. Przez niedostepny wyraz twarzy wydają się silniejsze i bardziej stabilne emocjonalnie. Według zasady: kto trzyma dystans jest bardziej odporny na uczuciowe zranienia. Na zdjęciu nastolatki przez wyniosłą minę uzyskują wrażenie osób o silnym poczuciu własnej wartości, kogoś godnego, zasługującego na szacunek. Są „damami”. Często skrywa się za tym lęk, poczucie upokorzenia na castingach wynikające z przedmiotowego traktowania. Wystarczyło zresztą obejrzeć jeden odcinek TVN-owskiego hitu „Top Model” żeby zrozumieć na jakie traktowanie mogą być narażone te mało jeszcze doświadczone przez życie osoby. Jak Twierdzi jedna ze znanych modelek, która pragnie pozostać anonimowa, w świecie, gdzie trudno o heteroseksualnych mężczyzn rzadko można liczyć na szarmanckie zachowanie. Lepiej robić wrażenie :zimnej suki: niż stać się psychiczną ofiarą. Ale to już zupełnie inna historia.

tekst pochodzi z magazynu:
EXISTENCE POP&LIFESTYLE MAGAZINE nr 5


Już w środę projekt: „Humanizujemy modę”
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...